Harmonium
A cóż to za dziwo?!
2/28/20263 min read


Jest taki ciekawy instrument, ja znam go pod nazwą harmonium. Starsi nazywają fisharmonią, w sumie słusznie bo budową są bardzo podobne - i wywodzą się historycznie z jednego źródła. Zawędrował do Indii z misjonarzami angielskimi w okolicach XIX wieku. Obecnie jest tam znane pod nazwą harmonium właśnie, samvadini , peti („pudełko”) lub vaja. W internetach ciekawych rzeczy można się dowiedzieć wpisując harmonium indyjskie. U nas to rzadki instrument, egzotyczny ciut i uważany za dziwadło przez specjalistów z profesjonalnych forów akordeonistycznych. Tak - są to ciekawe organy piszczałkowe, trzeba pompować żeby wydobyć dźwięk. Gra się siedząc na ziemi, lewej ręki używając do pompowania, a prawej do stukania w klawisze, które są jednakie z tymi w instrumentach klawiszowych. W gratisie są zamontowane trzy burdony oraz dwa głosy, którymi można trochę pobawić się samym brzmieniem (dodawać lub zdejmować góry czy dołu dźwięków).
W ramach Stypendium z KPO dla Kultury nabyłam używany taki sprzęt, by go naprawić i uczyć się na nim gry.
Patrząc na ten instrument to miałam jakieś takie prostackie wyobrażenie, że jak ktoś naprawia akordeony to i harmonium naprawi. Nie okazało się to takie zero-jedynkowe, gdyż nikt z lokalnych nie chciał się podjąć remontu (dziwadło przecież). Nooo... Trochę pojeździłam po okolicy i poznałam kilku Panów, co naprawiają akordeony. Nawet do lutnika z nim trafiłam - on jeden zachwycił się jego formą oraz nieoczywistością, niewidywaną na naszych terenach.
W końcu udało się znaleźć odważnego mężczyznę (w Białymstoku!), który się podjął. Wymienił miech, podkladki, uszczelnił, nastroił, głosy przestroił i działa jak trzeba. Żeby zaś klawisze naprawić to w drugim etapie nabyłam stary akordeon na dawcę masy perłowej, a mój anioł Zbyszek Rusiłowicz podocinał, dopasował, dosztukowal i są piękne! Dla mnie się podoba, i świetnie pasuje do śpiewania!




Lekcje gry, zakup oraz naprawę harmonium (w duchu zero warte - lepiej kupić używane i dać nowe życie) finansowałam w ramach Stypendium z Krajowego Planu Odbudowy pn. "Kompleksowy pakiet działań służących rozwijaniu umiejętności artystycznych i cyfrowych związanych z teatrem oraz jego plastyką sceniczną".
#StypendiumKPO #KPO #nanaukezawszejestdobryczas #KPOdlaKultury #NextGerationEU

Tutaj z moim uczycielem (wspaniałym, ciepłym, cierpliwym i spokojnym): Markiem Papajem, gramy irlandzki utwór "Dúlaman", co znaczy ni mniej ni więcej jak "Wodorosty".
Marek to multiinstrumentalista, kompozytor, producent muzyczny, pedagog. Ukończył Akademię Muzyczną im. F. Chopina w Warszawie - oddział w Białymstoku - na kierunku Dyrygentura Chóralna. Pracował m.in. jako nauczyciel emisji głosu, realizował Stypendium Prezydenta Miasta Białegostoku, a nawet samego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego! Od wielu lat współpracuje z reżyserami teatralnymi oraz filmowymi. Przygotował oraz poprowadził jako dyrygent orkiestrę symfoniczną – do koncertu białostockiego zespołu Patriarkh. Obecnie intensywnie współtworzył, ze swoją żoną Kamilą Papaj, projekt dla najmłodszych „Luśka i Muzykant” (on jako Muzykant właśnie!).
Od Marka uczę się przewrotów i innych salt na klawiszach. Nie jest to najłatwiejszy element mojego Stypendium KPO - wręcz najbardziej wymagający. Coś zupełnie nowego, mózg się lasuje a dłonie wykręcają w kształt pająka, ale z miesiąca na miesiąc, kroczek za kroczkiem - do przodu!





